DALSZE LOSY DOROTY S.
”I zbliża się ten dzień. Dzień mojego ślubu... Ale czy ja go naprawdę kocham? Może jest to tylko przyjaźń (albo, nie daj Boże, nienawiść opacznie odczytana)? Mam wątpliwości. Jeśli się okaże, że nie jesteśmy sobie pisani? Zostanę nieszczęśliwa do końca życia lub wezmę rozwód i też nie będę szczęśliwa. Nie, nie mogę tego zrobić. Artur nie jest mi przeznaczony.” Nie ma jej. Dorota nie stawiła się na własnym ślubie. Zostawiła wszystkich swoich bliskich, znajomych nie powiedziawszy ani słowa. Wszyscy zastanawiają się gdzie można ją znaleźć i nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. A jednak tak nie jest! Jedna osoba, Mateusz, zna odpowiedź, jednak nie chce dzielić się tą wiedzą z innymi. Chce z Dorotą porozmawiać, ale bez świadków. Znalazł ją nad brzegiem rzeki Leniwki pomiędzy zielonymi drzewami. Nikt oprócz ich nie zna tego miejsca. W dzieciństwie było to ich sekretne miejsce spotkań, często spędzali tu czas na wspólnych zabawach. Teraz siedzą w milczeniu, gdyż żadne z nich nie ma odwagi się odezwać. Dorota wstydzi się swego zachowania, a Mateusz nie chce palnąć jakiejś głupoty. Po kilku godzinach zostało wypowiedziane ”Nie kocham go”. Po tych słowach Dorota otworzyła się. Powiedziała Mateuszowi o wszystkim, co do tej pory w sobie tłumiła i ukrywała. Z jej niebieskich oczu popłynęły łzy, jak podczas ulewnego deszczu. On mógł jedynie jej wysłuchać i pocieszyć. Następnego dnia Dorota postanowiła porozmawiać z Arturem i wszystko mu wyjaśnić: ”Wybacz mi, ale nie mogłam uczynić tego wbrew swojemu sercu. Jeszcze możesz być szczęśliwy. Znajdziesz kobietę, która Cię pokocha. Przepraszam, nie chciałam nikogo skrzywdzić.” Przeprosiny nie wystarczyły Arturowi. Znienawidził Dorotę. Ma do niej pretensje, że wystawiła go na pośmiewisko. Dorota czuje zawód, że były narzeczony nie potrafi jej przebaczyć. Wróciwszy do domu stwierdza, że potrzebuje czasu na zastanowienie się nad swoim życiem. Chwyta za telefon i dzwoni do swojej rodziny mieszkającej w Paryżu. Zgadzają się ją przyjąć na tak długo, ile będzie to konieczne. Po chwili Dorota telefonuje do Mateusza i informuje go o swoim wyjeździe, jednak nie mówi , dokąd jedzie. Nie chce zbyt długo zwlekać z planami, więc od razu kupuje bilety na autokar. Rano wsiadła do autobusu. Nie pożegnała się z rodziną, ale zostawiła list, w którym wyjaśniła dlaczego wyjeżdża oraz prosiła, żeby się nie martwili. Po dwu dniach stawia się na miejscu. Dochodzi do wniosku, że nie będzie przeszkadzać kuzynom, więc od razu postanawia, że poświęci się zwiedzaniu. Kilka dni później postanawia wejść na samą górę wieży Eiffla. Przebyła bardzo dużo schodów i znalazła się na miejscu. Widok wprawia Dorotę w zachwyt. Postanawia przejść na drugą stronę ,aby zobaczyć inną część miasta. Obraca się i wpada na kogoś. To Mateusz. Zdziwiona pyta co on tu robi. Dowiaduję się, że jako pracownik międzynarodowej firmy przyjechał na konferencję. Postanawiają spędzić trochę czasu razem i Mateusz zaprasza ją na obiad. Jedzą, śmieją się, rozmawiają, jednym słowem dobrze się bawią. Nawet nie zauważają , że nadszedł wieczór. Dorota nie chce zbyt późno wracać. Mówi Mateuszowi, jaki kawał drogi musi iść sama, a on postanawia ją odprowadzić. Idąc wspominają dobre czasy dzieciństwa. Kiedy dotarli na miejsce zapadła cisza. Stali tak patrząc sobie w oczy. Ich twarze zaczęły się do siebie zbliżać. W tym samym momencie przed domem zjawiła się kuzynka Doroty wracająca z pracy. Poczuli się jak złapani na gorącym uczynku. Mateusz powiedział Dorocie, iż ma jutro konferencję i nie wie, czy znajdzie czas na spotkanie, ale jeszcze się do niej odezwie. Pożegnali się. Każde z nich poszło w swoim kierunku. Następny dzień, a dokładniej środa. Dorota wciąż czeka na telefon, ale on nie dzwoni. Nadchodzi wieczór. Postanawia sama zatelefonować. Niestety, włącza się sekretarka. Tego wieczoru Dorota próbowała jeszcze kilka razy. Nie udało się jej. Zrozpaczona położyła się spać. Czwartek. Dorota obudziła się i stwierdza: ”To on. On jest mi przeznaczony. Kocham Mateusza.” Kolejne godziny spędza na czekaniu, przy tym zastanawia się, dlaczego tak późno odkryła to uczucie. Następnego dnia postanawia wrócić do Polski z nadzieją, że tam spotka Mateusza. Nadchodzi czas odjazdu. Dorota żegna się z kuzynami i wsiada do autobusu. Kiedy dociera na miejsce dowiaduje się o nieszczęściu. Mateusz miał wypadek. Znajduje się w szpitalu i leży w śpiączce. Zrozpaczona Dorota biegnie zobaczyć w jakim on jest stanie. ”Mateusz, kocham Cię. Dlaczego? Dlaczego to właśnie nas spotyka? Boże, dopomóż.” Rok później. Mateusz nadal jest w śpiączce, a Dorota poświęca mu cały swój czas mając nadzieję, że kiedyś z tego wyjdzie. W międzyczasie dostaje list od Artura, w którym ten oznajmia jej, iż wstąpił do seminarium.
Autor
Małgorzata Prokop
kasa 1c