I BYŁO WIELKIE HAAAALO Z NICZEGO.....
Miłość nie wybiera, a czasem zaślepia - dobrym przykładem Dorota S. Była to przeciętna uczennica o małych ambicjach. Jedynym jej atutem była uroda... i to umiała wykorzystać. Ale zawsze trafiała na niedojrzałych chłopców, których rzucała po miesiącu. Aż do czasu. Gdy w jej życiu pojawił się Marek zobaczyła w nim ideał, którego tak długo szukała. Chłopak był typowym podrywaczem, a dziewczyn szukał na "jedną noc". Dziewczyna zakochana zrobi wszystko dla swojego chłopaka. I dlatego się zgodziła zostać z nim na noc.... było wspaniale aż do rana. Potem on ją zostawił bez słowa. Zrozpaczona nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Rozpaczała całe dnie.... Po dwóch miesiącach zapomniała. Jednak nie wiedziała, że nigdy już nie zapomni o przygodnym chłopaku. Powodem tego było dziecko, które miało się niedługo narodzić. Miała mdłości, złe samopoczucie i dlatego poszła do lekarza. Diagnoza była jedna - dziecko! Dziewczyna nagle zrozumiała, jak przez jedną jej pomyłkę może stracić całe swoje dzieciństwo, a także pozbawić dziecko ojca. Samotna małolata wychowująca dziecko! Dziewczyna, która sama jest jeszcze niedojrzałą, musi nabrać w ciągu 6 miesięcy wiedzy potrzebnej do wychowania nowego człowieka, któremu dała życie. A najgorsze jest w tym wszystkim, że jeszcze nic nie powiedziała rodzicom. Nie da się tego ukryć tak jak niejedną jedynkę z fizyki. Trzeba jednak podjąć próbę. Rozmowa trwała w nerwowej atmosferze...wiele krzyku i trudnych słów. Dorota pochodziła z konwencjonalnej rodziny. Jej ojciec nie mógł najbardziej znieść tego, że dziecko nie będzie miało ojca. Dlatego wziął sprawy w swoje ręce. Wybór odpowiedniego kandydata, swaty, zapowiedzi - Dorota nawet nie wiedziała o zamiarach rodziny. Dowiedziała się przez przypadek dwa tygodnie przed. Nie mogła się sprzeciwić woli ojca, mimo że nie chciała takiego scenariusza. Przygotowania trwały, a ona nie była szczęśliwa. W dniu ślubu, stojąc przy lustrze ostatni raz jeszcze przed "niewolą" płakała i wspominała swoje dzieciństwo, które miało się w tej chwili zakończyć. I w tej chwili wszedł ojciec. Koniec! Wielkie śpiewy, uśmiechnięte twarze, a w jej sercu żal. Nie wytrzymała. Jak to się często zdarza w takich sytuacjach panna młoda ucieka sprzed ołtarza. Teraz jej życie jest szczęśliwe. Pomimo, że jest samotna - bez rodziców, męża i nikogo znajomego. Ma swoje szczęście przy sobie, z dala od ludzi i wszystkich, których znała. Zaszyła się w mazurskich lasach... Kiedyś, gdy będzie już staruszką, może ją spotkacie w naszych przepięknych lasach. I to nie będzie żadna zła czarownica, tylko biedna dziewczyna, skrzywdzona przez nadmiar ufności i bezmyślność.
Iza Prokop I "A"